ZWIERZĘCE INSTYNKTY NA POLSKICH DROGACH

Choć porównanie jest okrutne jednak boleśnie prawdziwe. Oczywiście, nie wszyscy kierowcy, bo nie możemy tu obrażać „prawych” kierowców, kulturalnych, nie łamiących przepisów (są tacy?)... Nie wszyscy, ale są i tacy, którymi kierują już wymienione wyżej pierwotne instynkty: stały pośpiech, brak opanowania, brak cierpliwości, brak szacunku do innych uczestników ruchu drogowego, „ograniczona inteligencja”- czyli brak logicznego myślenia, po prostu-głupota.
To jest właśnie prawdziwa przyczyna wypadków drogowych. Ponieważ z zasady wypadki spowodowane są:
-Wymuszeniem pierwszeństwa - pośpiech (bo nie chce nam się czekać, aż nas ktoś „wpuści”)
-Wyprzedzamy nie patrząc na to co się dzieje wokół nas - tu znowu pośpiech (nikt się nie chce „ciągnąć” za trzema tirami, czy traktorem jadącym max 20km/h)
-Przekraczamy prędkość - oczywiście zwycięża pośpiech (nowa droga równa się - „gazu ile fabryka dała”) Itd.
Oczywiście są również wypadki spowodowane nagłą awarią pojazdu, zasłabnięciem kierowcy, warunkami na drodze etc. Jednak te, które wymieniłam, naprawdę można było uniknąć. To jest najbardziej przerażające, ponieważ gdybyśmy zapobiegli tym wypadkom, na pewno dzisiaj byłoby nas więcej na świecie. Niestety, za głupotę czasem płaci się życiem...
Byłam niedawno pasażerką Audicy na trasie Nowa Sól - Zielona Góra. Kierowcy wyprzedzają „na trzeciego”, żeby mogli to chyba by po dachach sobie przejeżdżali, oczywiście „żeby było szybciej”, wyprzedzają na zakrętach, nie wiedząc, co ich czeka za rogiem, jeżdżą bez świateł w naprawdę trudnych warunkach. Tak wygląda jazda na trasie Szybkiego Ruchu. Niektórzy zapominają, że nie są w Niemczech, gdzie Autobana ogranicza wóz do 140 km/h, a do wyboru mają 3 pasy dla jednego ruchu.
Miasto, centrum - to prawdziwa skarbnica epitetów. Dzieje się tak za pomocą wielokilometrowych korków, poza tym czasem zapominamy włączyć kierunek i ot tak, zjeżdżamy w naszą stronę. Inni osobnicy, którzy mają pierwszeństwo niechętnie wpuszczają tych z dróg bocznych, chcących włączyć się do ruchu. Nie wolno zapomnieć o „wspaniałomyślności pieszych”, którzy uwielbiają wbiegać na ulicę, przechodzić przez jezdnię bez pasów -„bo one są 20 m dalej” albo przechodzić na czerwonym świetle. Pasy obok Exchange’a, wiodące do Elektryka, zwykle przepełnione są młodzieżą. Młodzież ta jednak z reguły czeka na „zielone”, nikt nie chce przecież być 100, 200...zł do „tyłu”. Co mnie ostatnio zaskoczyło? Młodzi stali na chodniku, czekając na zielone, gdy nagle na czerwonym, w najbardziej ruchliwym miejscu przeszła ponad 60-letnia starsza pani (!) Nic to. Zaraz po niej również na czerwonym przeszła staruszka o kulach (!!!) Chyba wszyscy byli osłupieni równie mocno, jak ja.
Czy odrobina wyrozumiałości i kultury naprawdę tak dużo nas kosztuje? Czasem, gdybyśmy nie kierowali się pierwotnymi instynktami, moglibyśmy oszczędzić życie, zdrowie i oczywiście nasze nerwy, a te są wiecznie „szarpane” na polskich drogach. Jazda „za kółkiem” ma być przyjemnością, a nie notoryczną nerwówką. Najważniejsze. Wskazówka: teraz niech każdy kierowca popatrzy na siebie, zanim zacznie pouczać i kląć na innych uczestników ruchu drogowego.
Marcelina „Stach” Stachowiak |